Wiadomości typu opis bohaterów, miejsc i organizacji nie pokazują się na głównej stronie. Dla zobaczenia owych trzeba zjechać w dół i patrzeć na grupę
wiadomości co kilka tygodni będą się ukazywały nowe linki pod zdjęciami bohaterów.
Najnowsze wpisy:
Rozdział IV cz.1 oraz
Merkamat, Miuni & Naito
Nowy wpis będzie w okolicach:
trudno aktualnie stwierdzić
Nowy opis będzie w okolicach:
na pewno luty 2010
Edycja była na
ogólnych wiadomościach oraz na opisie
Sangaku
Zawieszenie
Chwilowe zawieszenie, chociaż ta chwila może trwać i nawet kilka miesięcy, czy nawet dłużej.
Do osób do których się zgłosiłam z oceną opowiadania:
Jeżeli możecie byłabym wdzięczna gdybyście nadal ocenili to co tu jest, będę co jakiś czas sprawdzać i oczywiście skomentuje oceny. :]
Do napisania
Dominique, wtorek, 5 stycznia 2010 o 21:29:18
komentarze [0]
Rozdział IV cz. 1
Tunele i Laura
Straszne tunele, a co za nimi?
Mała Laura, wielbicielka Lianny.
Ciemność, widoczność zerowa. Własnego nosa nie było widać, a co dopiero koniec drogi po której się szło. Jedyne co ich prowadziło do przodu było głosami ze strony stadionu, oklaskami i okrzykami radości. Cała szóstka szła wolno do przodu bojąc się następnych pułapek w ciemnościach.
- Nie da jakoś się oświetlić tego miejsca?
Karshanaiia, która trzymała się Elayli ze strachu spytała się o to, głównie myśląc o Monique, która mogłaby zapalić pochodnie, gdyby takie znajdowały się w tunelu.
- Mogę zapalić dach, ale nie wiem z czego jest i jak szybko się spali...
Monique wyglądała na zawiedzioną sama sobą. Elayla podeszłą do niej i poklepała po ramieniu, jako jedyna widziała cokolwiek w tym tunelu.
- Zrobię pochodnie aż do końca tunelu, drewniane z ziemią i roślinami. – powiedziała po czym przyłożyła rękę do zimnej ściany.
Usłyszeli jak ziemia formuje się w pochodnie, najpierw nad nimi, po czym słuchali odgłosu rosnących gałęzi znikającego w otchłani czerni. Czekali przez moment, gdy głos ucichł Monique pstryknęła palcami pokazując jednym palcem pierwszą pochodnie. Strumień ognia poleciał w tamtą stronę zapalając ją po czym skoczył do następnych pochodni. W tunelu powoli było widać ściany z...
- Czaszki!! – Monique krzyknęła przewracając się na kolana.
Była sparaliżowana strachem. Trzymała ręce na twarzy trzęsąc się z przerażenia, była zbyt mała i delikatna na takie widoki.
- Mówiłam kości? Nie? Oj... – Elayla spojrzała z niepokojem na koleżankę.
Nie zdążyła nic zrobić, Remal podszedł do niej i pomógł jej wstać, razem z Eisaku szli z nią za ręce przez długi tunel z Nordanem na czele. Karshanaiia wzięła Elaylę z nadgarstek pociągając ją za resztą zanim znikneli im z widoku.
Nordan szedł z przodu rozglądając się na każdą stronę, próbował nie skupiać wzroku na czaszkach, rozpraszały go. Świeże powietrze dosięgało go coraz bliżej, odgłosy z widowni stawały się głośniejsze z każdą sekundą.
Jasne wyjście z tunelu było coraz większe i większe, odgłosy głośniejsze, powietrze świeższe. Cała szósta stanęła przed wyjściem, promienie słońca oślepiły ich na kilka sekund. Nie tracili jednak czujności. Na widowni, w honorowej sali siedział Meglo Moggi, był otoczony różnymi władcami innych miast i krajów.
Kuro stał na środku stadionu, czekał na nich patrząc niecierpliwie na zegarek. Pod ramieniem trzymał jakiś notes, kiedy podeszli do niego otworzył go i spytał się o ich imiona.
- Kryształy? – spytał wyciągając dwa woreczki z ich imionami, grupą i krajem napisanymi na nich. Obie drużyny wrzuciły swoje kryształy do woreczków po czym mężczyzna wskazał im szatnie. – Nie wychodźcie stamtąd póki po was nie pójdę.
Cała szóstka poszła do szatni, na wejściu dwójka strażników wskazała im ciemne drzwi. Przeszli przez nie, zauważyli tam drużynę osiemnastą. Sipiyuana była bez opaski i myła twarz, Zaden naprawiał sobie dziurę w kozakach, a Kenagde siedział przytulony do Tory. Ten ostatni ucieszył się najbardziej na widok wchodzących, wstał witając się z każdym ucieszony, że im też się udało przejść.
- Chodźcie, chodźcie. – zaprosił ich ruchem ręki i wcisnęli się miedzy nimi. – Ten tunel to jakiś żart był chyba, nie było ani pułapek ani nic, tylko przez niego szybko przebiegliśmy i już byliśmy na miejscu. Pomijając fakt, że od razu było widać, gdzie jest wejście, oraz to, że było nudno to było ciemno.
- To nie widzieliście co było w tunelu? – Nordan spojrzał na Monique która siedziała cicho w kącie.
- A co było? – Kenagde przysunął się z zaciekawienia.
- Czaszki... – szepnął mu w odpowiedzi Nordan. – Ściany pełne ludzkich i zwierzęcych czaszek. Czaszka na czaszce, czaszka obok czaszki, czaszka przy...
- JUŻ zrozumiałem!
Kagde przyłożył mu rękę do ust i zauważył uśmiech Nordana. Dostał czego chciał, nastraszył kolegę.
Chodzili w kółko, siadali, wstawali i spoglądali na siebie. Nie mogli otworzyć drzwi, nie było też okna, żadnej drogi wskazującej chociaż trochę świata zewnętrznego. Nordan zerkał nerwowo w każdą stronę przyglądając się najróżniejszym ninja. Nie miał najmniejszego zamiaru pokazać chociaż trochę ze swojej mocy innym. Nie miał zamiaru nawet rozmawiać z przyjaciółmi bojąc się, że ktoś może coś z ich ruchów wyczytać.
- Wstawać leniwce jedne! – drzwi otworzyły się i przez nie przeszedł mężczyzna w długim płaszczu. – Podzieliłem was na trzy grupy. – pokazał trzy woreczki niesione przez kobietę obok niego. – Jedna z nich nie ma szans więc od razu was przeczytam i możecie iść na widownie.
- Żartuje on sobie? – Elayla szepnęła do Karshanaii, która wzruszyła ramionami.
- Dokładnie, ile razy dziennie można się przebierać!
Kenagde siedział oparty o tygrysicę i patrzał na Kuro z zażenowaniem.
- Tepes! Tylko dla tego, że wasza grupa ma trzy kryształy i jako jedni z pierwszych się tu dostaliście nie znaczy, że możecie sobie wykrzykiwać głupoty! – Kuro zezłościł się i sięgnął po jeden z woreczków.
Cała sala poruszyła się, jej najdalsze kąty przyszły bliżej patrząc z zaciekawieniem na sędziego. Kuro wziął mikrofon do ręki.
- Tak, a z tego co wynika to szans nie mają, Drużyna 11 z Obuaka w Sangaku! Nie wiem, naprawdę nie wiem czego się spodziewaliście... Drużyna 5 z...
Jego głos huczał po całej sali. Ludzie powoli opuszczali salę, gdy Kuro wyczytał ostatnią drużynę wszyscy spojrzeli na swoich znajomych z wyraźną ulgą. Zostali. Kuro przewrócił woreczek na drugą stronę sprawdzając czy na pewno jest pusty, po czym wziął następny.
- Tych co wyczytam teraz są proszeni o ustawienie się po prawej stronie z Magdą. – pokazał kobietę po swojej prawej, która poszła na prawą stronę sali. – Owi są poziomem B, czyli mają mniejszą szansę, no chyba że się postaracie.
Kuro uśmiechnął się, chciał zobaczyć ich pełne moce w finale, miał nadzieje na małe odegranie się za te słowa.
- Więc tak, drużyna 11 z Gekkou w Sangaku wykazała się słabymi technikami medycznymi oraz miernymi walkami, proszeni są na prawą stronę.
Monique przerażona ruszyła za Eliarem do Magdy. Próbowała się rozluźnić, jednak złe myśli o przegranej były silniejsze.
- Następna jest drużyna 26 z Kyoto w Japonii pokazała...
Kuro nie dawał wytchnienia żadnej drużynie, w końcu kiedy prawie połowa znajdowała się koło Magdy, wyjął ostatnią kartkę z woreczka po czym przekręcił go.
- Drużyna... 14 z Bangaru w Bruneju...
Karshanaiia ścisnęła Elaylę za rękę ze szczęścia. Będą w lepszej grupie, elfka nie ukazywała jednak radości. Wskazała oczami na drużynę 18, która stała tuż obok nich, nie miała zamiaru z nimi się mierzyć.
- Reszta za mną! – krzyknął po czym wyszedł z pomieszczenia zostawiając Magdę z resztą w dziwnym pokoju bez okien.
Nordan wyszedł tuż za Kurem i rozglądał się na boki, zastanawiało go gdzie teraz idą. Gdy przeszli przez następne drzwi ukazał im się długi korytarz. Kuro spojrzał na drzwi po obu jego stronach.
- Jak widzicie tu są napisane drużyny, kraje, miasta i nazwiska. Tutaj mieszka drużyna 15 z Cebu w Filipinach, a obok 18 z Gekkou w Sangaku. Idziemy powoli korytarzem i wskaże Wam wszystkim wasze pokoje po czym pójdę do każdej drużyny osobno.
Kuro szedł powoli korytarzem wyznaczając drużynom ich pokoje aż doszedł do końca gdzie został sam. Odwrócił się z powrotem z zamiarem pójścia z powrotem do pierwszego pokoju gdy nagle znikąd pojawiła się znajoma osoba, ale zanim ją zauważył przyłożył jej miecz do gardła.
- Zabiłbym cię kiedyś.
Kuro schował miecz, który już miał zamiar wbić w rudowłosego.
- No gdzieee. – przeciągnął słowo uśmiechając się.
Kuro zauważył jak blizny na twarzy Tomoyo rozciągają się i lśnią w delikatnym świetle korytarza.
- Tomoya powiedz mi jedno... co ty tu niby robisz?
Kuro wypowiadał słowa z widocznym respektem do starszego kolegi, jednak nadal patrzał na niego ze zdenerwowaniem.
- No dobra już mówię co chcę, tylko mnie nie zabijaj wzrokiem. – uśmiechnął się po raz kolejny czekając na jakąkolwiek reakcje ze strony Francuza, której nie dostał – Jest pewne zadanie... kiedy będziesz wolny?
- Nie wiem, jutro?
- Nie żartuj sobie! Dzisiaj po zawodach masz przyjść do mojego biura. Moja córka też w tym siedzi jakbyś nie widział. Nie wymigasz się.
- Ale już... – Kuro zaczął coś mówić, ale Tomoya mu przerwał.
- Twoja też jakbyś nie zauważył. Zadzwonię do ciebie pięć minut po rozdaniu nagród i masz się ze mną spotkać. Jak nie to sobie inaczej pogadamy.
- Tss, wracaj lepiej na widownię.
Kuro przecisnął się obok Chichilisa i poszedł szybko w stronę pokoju drużyny 15 z Filipin.
Sipiyuana siedziała przed lustrem, zastanawiała się czy byłoby zabawnie znowu ujrzeć swoją zaspaną twarz codziennie rano. Przejechała palcem po zimnym lustrze zostawiając po nim brudny ślad.
Rozległo się stukanie, drzwi otworzyły się ukazując sylwetkę Kura. Wszedł nie ukazując najmniejszego uśmiechu i usiadł na sofie tuż przy drzwiach.
- Więc jesteście moją grupą. Nawet nie wiecie co będziecie robić... ale ważne, że ja wiem. – wyjął trzy kryształy z woreczka z ich imionami napisanymi na wierzchu. – To wasze. Jak na razie nie mam za dużo do powiedzenia... przeszliście! – uśmiechnął się lekko co wyglądało jakby go bolała szczęka. – O 14 na stadionie.
Kenagde wstał i podszedł do niego po czym przez jakiś czas się nie odzywał w końcu wystawił rękę i Kuro ją uścisnął. Nie wiedział co powiedzieć. Zaden tez wyglądał na zdziwionego, podszedł do Kurego i też podał mu rękę. Jedynie Sipi została tam gdzie była, rysowała palcem brudne linie na lustrze i nawet się na nich nie spojrzała. Kuro wyszedł bez podejścia do niej.
- A wy...
Kagde przerwał i spojrzał się na Sipiyuanę, która zaczęła głośno gadać.
- No ba, że przeszliśmy, ale szkoda, że nie wygraliśmy... Mm, a w ogóle tu można coś wygrać? – odwróciła się od lustra z małym uśmiechem na twarzy. – Ciekawe na jaką znowu misję idzie... – Zaczęła się kręcić na krześle po czym wstała. – Zawsze się tak debil jeden zachowuje jak gdzieś idzie gdzie nie chce...
Chłopacy stali wpatrzeni na ich koleżankę, ale nie mogli wydusić słowa.
- Od kiedy to ona jest rozgadana i rozumie uczucia swojego ojca? – Kenagde spytał cicho Zadenego, ale ten wzruszył ramionami.
Nordan chodził w kółko po pokoju, dostawiał ucho do dziury do klucza i nasłuchiwał czy Kuro nadchodzi.
- I niby kiedy on przyjdzie? Może to my mieliśmy do niego dojść? – spytał po raz kolejny patrząc na koleżanki.
- O ja, jaki ty jesteś niedorozwinięty. Powiedział dokładnie, że mamy czekać na niego! - Elayla rzuciła w niego szczotką do włosów.
- A po za tym to jesteśmy na środku korytarza, najpierw do pierwszych musi dojść... – dodała Naiia bawiąc się wodą w szklance.
- Widzisz? Nawet Naiia wie co mówi, chociaż się na ciebie nawet nie patrzy czy cię słucha! – Elayla wskazała na niego palcem.
- Dobra... ?
Nagle usłyszeli pukanie i Nordan odskoczył od drzwi, które gwałtowne się otworzyły. Kuro wszedł do pokoju. Posłał zdziwione spojrzenie w stronę leżącego obok drzwi Nordana po czym przeszedł nad nim do sofy.
Wszystkie pokoje były identyczne, więc usiadł w tym samym miejscu co usiadł w pokoju drużyny swojej córki.
- Przeszliście.
Oczekiwał jakiejś najmniejszej odpowiedzi na to co właśnie powiedział, chociaż ze znudzeniem i leniwym spojrzeniem, ale zawsze.
Nordan wstał i zawahał się na chwilę, spojrzał na koleżanki, one też dziwnie patrzały na sędziego.
- Łapać.
Rzucił do każdego po jednym krysztale. Cała trójka przyjrzała się im uważnie, na każdym można było zauważyć ich małe wyryte imiona oraz dzisiejszą datę.
- Co to niby?
Elayla otworzyła dłoń i kryształ wyleciał w dół, zatrzymał się jednak kiedy cieniutki łańcuszek się skończył. Zawisł na jej palcu. Kuro patrzał przez moment na kryształ po czym odchrząknął.
- K r y s z t a ł .
____________________
Tak Elaylo to jest krzyształ. XD
No to cz. 2 za miesiąc.
Za to następne opisy za jakieś dwa tygodnie.
Dominique, sobota, 5 września 2009 o 15:29:17
komentarze [1]